Tetrus i Ona

Poważny wypadek, skutkujący niepełnosprawnością, może rozbić każdy związek. To prawdziwy test uczuć. Ania i Artur dowodzą, że to ekstremalne doświadczenie nie musi być końcem, lecz przeciwnie – początkiem czegoś lepszego.

Tetrus i Ona

Ania i Artur nie mieli jeszcze 20 lat, gdy się poznali. Obydwoje pracowali, a po pracy spotykali się i chodzili na imprezy. Tak minęły im dwa lata. Nie snuli wielkich planów – zwłaszcza, że nie układało im się. Właściwie ich związek był dosyć burzliwy, często kłócili się i rozstawali z przekonaniem, że nie będą ze sobą szczęśliwi. Liczne rozstania nie trwały jednak długo, szybko stwierdzali, że są sobie potrzebni i ciągnie ich do siebie.

W końcu doszli do wniosku, że uciekanie od siebie nie ma sensu, że czas pomyśleć o przyszłości. Praca, spotkania i imprezy – to za mało, aby ją wypełnić. Postanowili więc: już na zawsze będą razem.

Zaczęli układać sobie najbliższą przyszłość, pojawiła się myśl o zaręczynach. Artur rozmawiał z ojcem o rozwijaniu firmy i zatrudnieniu pracowników, poszedł na kurs prawa jazdy. Ania chciała poświęcić się resocjalizacji, lecz w czasie studiów zdała sobie sprawę, że nie jest to jej droga. Podjęła decyzję o przerwaniu studiów pedagogicznych i zajęciu się gastronomią. Marzyła po cichu o otwarciu w Radomiu własnej restauracji.

Rower

Było niedzielne popołudnie. Artur zjeżdżał rowerem z górki między blokami. Przez bujną trawę nie widział, że dróżka urywa się i kończy ponad metrowym spadkiem. Zbyt późno to zauważył. Nacisnął mocno hamulce, rower zwolnił, jednak przednie koło zdążyło spaść, a on przeleciał przez kierownicę, uderzając głową w trawnik.

Kiedy otworzył oczy, zobaczył mężczyznę, który pytał, czy wzywać pogotowie. Artura zdziwiło to pytanie. „Po co mi pogotowie?” – pomyślał. Próbował wstać, lecz ciało nawet nie drgnęło. Leżał jak kłoda, ruszając jedynie głową.

- Domyślałem się, co mogło się stać, że złamałem lub zwichnąłem sobie kręgosłup, bo odcięło mi czucie i ruchomość od szyi w dół – wspomina Artur Wachowicz. – Obleciał mnie strach, pomyślałem, że mam przerąbane. A po chwili myśl: tata!, trzeba zadzwonić do taty, on szybko coś zdziała. Poprosiłem tego człowieka, aby wyciągnął z mojej kieszeni telefon i zadzwonił do mojego taty. Bał się jednak to zrobić, mówił, że jestem sparaliżowany, więc nie będzie mnie ruszał. Przez 15 minut prosiłem, aby wyciągnął telefon i zadzwonił. Prośby niczego nie zmieniły. Na karetkę czekaliśmy pół godziny.

Więcej informacji w Portalu TurekBezBarier.pl

Ale!Radio: 
Ale!Radio: 

Podobne Artykuły

Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za prawdziwość zamieszczonych na portalu www.iturek.net treści, a w szczególności treści zawartych w komentarzach, wypowiedziach lub wpisach  publikowanych automatycznie i bez uprzedniej kontroli.  

Dodając komentarz zgadzasz się z Regulaminem komentarzy 

iTurek.net

Adres
ul. Jedwabnicza 4
62-700 Turek
redakcja@iturek.net

Redakcja

Redaktor
Katarzyna Błaszczyk
tel.: 508 220 173
kblaszczyk@iturek.net
Copyright © 2013 - 2020 MAK MEDIA          
Projekt i Ralizacja